Jaguar F-Type - It's the sound of the sixties...

Zaktualizowano: lip 4

No i na początek was uprzedzam. To będzie typowo 'fanbojowski' tekst. Klawiatura aż skwierczy od ilości pozytywów, jakimi opiszę ten niesamowity samochód, jaki trafił w moje hmmm... ręce? Nogi? Jaźń? Nieważne.

To co się liczy, to fakt, że udało mi się spełnić jedno z moich absolutnie topowych marzeń. Co prawda nadal chwila dzieli mnie od mojego uber-marzenia, czyli stworzenia długotrwałej komitywy zwanej związkiem małżeńskim z moją ukochaną Martą. Ale wszystko w swoim czasie, a ten samochód plasował się niewiele poniżej (i jak dobrze zakładacie, to stwierdzenie wywoła pewien związkowy kryzys - dopóki nie będzie randki przy odkrytym dachu po krętych drogach Dolomitów;).


Oryginalny E-Type Convertible - Fot. Jaguar

No dobrze... ale do brzegu. W moje zniecierpliwione ręce trafiła wyjątkowa maszyna. Duchowy następca Jaguara E-Type, o nazwie F-Type. Sam E-Type to absolutna klasyka! Auto, które regularnie zajmuje topowe miejsca w zestawieniach najpiękniejszych samochodów, jakie kiedykolwiek jeździły po dogach tego świata. Nic więc dziwnego, że jego dobrze zachowane modele potrafią osiągnąć niebagatelne ceny pokroju miliona funtów. Ale ponieważ jeszcze (albo nigdy nie będzie dysponował;) nie dysponuje, aż takim budżetem, to postanowiłem zadowolić się zaprojektowanym przez Iana Calluma cackiem nawiązującym do legendy. I powiem wam szczerze, że od momentu, kiedy pierwszy raz zobaczyłem efekt prac tego uznanego projektanta, w mojej głowie pojawiło się niepowstrzymane pragnienie posiadania jednego z tych cudeniek. Sam mistrz Ian projektował wcześniej między innymi inne klasyki, takie jak 'wierzchowce' ze stajni Astona Martina.


Jaguar F-Type Convertible 2021

Od decyzji zakupu minęło aż osiem miesięcy, bo tyle czasu trwało zbudowanie modelu według mojej specyfikacji. Osiem miesięcy... w tym wypadku wydawało się jak nieskończoność, która pogrywa sobie ze mną w berka z pełnym politowania uśmieszkiem. Ale w końcu... stało się! Ten wyczekiwany przeze mnie kociak dotarł do Gdańska i po kilku dniach mogłem zacząć poznawać uroki sportowego auta z mojej ulubionej stajni Jaguara... I moja miłość wybuchła niczym przy pierwszym zauroczeniu w czasach liceum. Oto wsiadłem do czegoś, co śmiało można nazwać rakietą ziemia powietrze, z tym że trzymającą się nawierzchni jak nic innego czym kiedykolwiek jeździłem. 450 koni mechanicznych pod maską, z pięciolitrowym silnikiem v8, oznaczonym subtelnym napisem 'R-Dynamic'.na przednim grillu. Wsiadasz do tego kokpitu nawiązując natychmiastowe połączenie z resztą samochodu. Już po pierwszych kilometrach czujesz, że ty i ta maszyna stanowicie, nierozerwalną całość. Bajka! Tym bardziej, że takich modeli w całej Polsce jest raptem kilka sztuk.... To nie kolejne Audi, Mercedes czy BMW (wybaczcie fani tych marek), tylko jak to ujął Jeremy Clarkson w jednym ze swoich programów.. 'Itss aa Jaaag'. I właśnie to czujesz sunąc przez miasta - spojrzenia pełne uznania dla niesamowitej linii i prezencji. Po prostu, dla czegoś absolutnie innego.


Przód samochodu F type
Rzut okiem na piękny grill

To co dla wielu byłoby minusem, dla mnie stanowi plus. Nie ma tutaj zbyt wielu przełączników, pomocy dla kierowcy, dziesiątek opcji... po prostu silnik z przodu, napęd z tyłu, a wewnątrz uśmiechnięty ja. Pełna klasyka opatrzona fajerwerkami, takimi jak przełącznik w tryb dynamiczny oraz oczywiście kilka niezbędnych dla kierowcy systemów. Naprawdę warto spróbować wejść w tryb dynamiczny, bo wtedy ten kot staje się prawdziwym drapieżnikiem! A to co wydobywa się z jego czterech ruch wydechowych, to prawdziwy miód na uszy. Nie, nie jest to irytujące, głośne 'strzelanie', a dostojny pomruk, który od razu przypomina dźwięk lat sześćdziesiątych. To prawdziwy ryk drapieżnego kota, który pokazuje swoją dominację na drogach. Inna sprawa, że dźwięki wydechu można wyciszyć, dzięki czemu auto nadaje się także do zwykłej miejskiej jazdy... choć nadal zwraca uwagę niemal każdego.



detale f type jaguar
Trochę zdjęć detali...

I nie jest to praktyczne auto. Właściwie to najmniej praktyczne auto, jakim jeździłem. Ma otwierany dach, a bagażnik wystarcza na jedną walizkę oraz plecak ze sprzętem fotograficznym. Pali jak smok, a twarde zawieszenie nie zwiększa komfortu jazdy. Ale przecież nie o to tutaj chudzi! Może nie wybierzecie się z rodziną na weekendową wycieczkę, ale gwarantuję wam, że przejażdżka przy otwartym dachu, kręta drogą ze szpalerem drzew nad głową... To coś co wynagradza wszelkie niedogodności i wady tego typu dwuosobowego, sportowego samochodu.


Fotografia swiatel i wyswietlacza Jaguar F-Ttype
Design świateł i modyfikowalny wyświetlacz na kokpicie

Zresztą, im dłużej jeżdżę tym potworem, tym bardziej negatywy stają się pozytywami. Mały bagażnik? Przynajmniej nie mam w nim bałaganu (a zdarzało mi się traktować bagażniki poprzednich samochodów jako schowek garażowy;). Głośny wewnątrz przy dużej prędkości? Nawet najlepiej wykonany zakrywany dach, nie zdoła wyciszyć do zera dźwięków otoczenia. To nic, bo rekompensuje to stanie w korkach przy otwartym 'kokpicie', co staje się czystą przyjemność. Autentycznie polubiłem korki... no dobrze, polubiłem to może złe słowo, ale sami pomyślcie. Wokół słyszycie ćwierkanie ptaków, posuwacie się powoli do przodu, słońce oświeca wam twarz, a z mocarnych głośników leci wasza ulubiona nuta. Jak tu się irytować? Korku trwaj proszę, trwaj! Haha.

A otwierany dach? 10 stopni na zewnątrz? Jazda! Zakładacie coś ciepłego, puszczacie gorący nawiew i jeździcie bez żadnych negatywnych odczuć. Czysta przyjemność! Sam się zdziwiłem, ale to działa i często jest lepiej niż przy upałach... które swoją drogą zdarzają się w w naszej strefie klimatycznej coraz częściej. Więc rodziny nie zabierzecie, ewentualnie żonę i małego pieska w jej nogach, ale co tam.... to sportowe auto, a nie rodzinny sedan.


Fotele samochodu Jaguar F-Tytpe
Sportowy fotel z czerwonym pasem


Ciężko mi podsumować ten tekst. Jestem fanem co widać na pierwszy rzut oka. Mam nadzieję, że każdy z was będzie w stanie przejechać się tym modelem, bo wrażenia są niesamowite. A ja cóż.... ukochana dała mi porządne 'lanie', za to marnie, ale... przecież po to one są. Spełniajmy je, póki możemy.



Poniżej znajdziecie jeszcze galerie zdjęć. Większość z nich została obrobiona moimi presetami, które znajdziecie tutaj -> klik . Zachęcam was też do zapisania do mojego newslettera -> klik . Enjoy!





54 wyświetlenia0 komentarz