Misja: Adoptować Apollo

Aktualizacja: sty 4

...jak od kundelek ze schroniska trafił prosto na salony;)

Przygarnąłem go z gdańskiego schroniska ‘Promyk’ w październiku 2019 roku. Imię Apollo wymyśliła moja znajoma. Od tamtej pory regularnie tłumaczę wszystkim, że nie chodzi o:

1. Apollo Creed’a z cyklu filmów Rocky,

2. Apollo z mitologii greckiej,

A po prostu o amerykański program załogowych lotów na Księżyc. No dobra, może nie tak po prostu. Jak się przekonałem, prawdziwe znaczenie tego imienia nie jest w żaden sposób oczywiste. Tylko garstka spotkanych osób odgadła jego konotacje.


Zanim go adoptowałem, musiałem odbyć z nim kilka spacerów w okolicach schroniska. ‘Nic prostszego’ pomyślałem i zacząłem przyjeżdżać codziennie. Po trzecim spotkaniu ten ‘małolat’ chyba już wiedział o co chodzi, bo na mój widok cały się trząsł z radości. Na początku nie było łatwo, wiecie, psy schroniskowe mają swój specyficzny ‘zapach’ 😉. Natomiast jego umaszczenie miało barwę jednolitej, piaskowej szarości – a kołtuny tworzyły dywan z sierści – coś jak przy fryzurze na czeskiego piłkarza. Krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie. Raczej dosyć typowo jak na 'adopciaka'!




Od samego początku był małym wariatem. W schronisku miał na boksie opis, że nie lubi innych psów. I tak było. Obszczekiwał co się tylko dało. Psy, rowery, ciężarówki, śmieciarki, ludzi na hulajnogach. Zapowiadało się to wszystko na nie lada wyzwanie. Ale skoro już podjąłem decyzję, to nie miałem serca aby dać sobie spokój i zostawić go w tym miejscu. Słyszałem, że były osoby, które zrezygnowały z jego adopcji po kilku przechadzkach. Jego nadreaktywność musiała wywoływać, słuszne poniekąd, obawy co do tego, jak będzie się zachowywał w przyszłości.


Apollo i ja w trakcie jednej z wypraw

Po kilku spacerach mogłem go wreszcie wziąć do domu. Pierwszym przystankiem był groomer, a mianowicie Blackdog w Gdańsku. Dopiero tam zobaczyłem, że Apollo pod warstwa kurzu i brudu, skrywał naprawdę bogate umaszczenie. Z brudnego, szarego kundelka wyłonił się około sześciomiesięczny psiak. Bardzo ładny psiak! Ciekawy świata i z olbrzymimi pokładami energii. A dodatkowo miał w spojrzeniu tych swoich oczu nie tylko pozytywne 'szaleństwo', ale też mądrość.


Z czasem nieco się uspokoił. Wybrał sobie kilka ulubionych miejsc w mieszkaniu. Parapet z kaloryferem i wielkim oknem na świat – stąd miał doskonały widok na podwórko i mógł sobie do woli podszczekiwać na przechadzające się w dole inne psy. Muszę się też przyznać bez bicia... po pewnym czasie pozwoliłem mu nawet spać w nogach łóżka czy leżeć ze mną na kanapie.

No ale nie ma tak dobrze. Jedna z kolejnych behawiorystek powiedziała, abym mu na to nie pozwalał - bo może to mieć wpływ na jego zachowanie względem innych psów. Przyznaję, że jako laik w temacie, popełniłem sporo błędów wychowawczych! I tutaj śmieszna sprawa. Zwykle miewam bardzo głęboki sen, więc niewiele rzeczy jest w stanie mnie obudzić (kto wie, ten wie ;). Trochę też byłem zdziwiony, że Apollo raczej bez buntu przyjął nowe zasady i zakaz wstępu na łóżko. Wydawał się do niego stosować i spał w swoim kojcu.

Pewnej nocy jednak, a była to pełnia księżyca (wiadomo, przeje.... ane), mój sen to były jakieś męczarnie. Zasypiałem, budziłem się i tak w kółko. W pewnym momencie wybudziłem się i poczułem, że coś chodzi po łóżku. Był to oczywiście Apollo. Cwaniak szybko zobaczył, że może sobie odwiedzać dawne miejsce spoczynku gdy śpię - bo mnie tym nie obudzi.


Apollo gdzieś na Dolnym Śląsku

Polubił też jazdę autem. Może wynika to z tego, że od samego początku zabierałem go w długie podróże? No więc zrobił ze mną bez mała kilkanaście tysięcy kilometrów. Był chyba w każdej części Polski, łącznie z Tatrami. Poza tym zwiedził kawałek Niemiec, Belgię i Francję. Miał nawet okazję polatać po słynnej plaży w Dunkierce.

Dobrze znosił podróże, nowe miejsca i nowych ludzi. Bardzo szybko poznał moich znajomych i jak się okazało, stali się to też jego znajomi ;). Pies ten od początku miał talent do zjednywania sobie innych ludzi i okazywania im radości ze spotkania.


Outfit match;)

Za nami ponad rok wspólnego życia. Czasem potrafił mnie wkurzać, ale przez większość czasu uważam się za szczęściarza, że na siebie trafiliśmy. Ma swoje psie problemy - głównie lęk separacyjny objawiąjący się szczekaniem, gdy zostaje sam w domu. A także awersją do większości innych psów - nie udało mu się zdobyć wielu 'ziomków' na osiedlu. Cały czas pracujemy nad tymi kwestiami, jednak z różnym skutkiem. Poświęcę temu jeden z przyszłych postów. Informacje jakie zebrałem na temat tych 'problemów' mogą przydać się też komuś z was. A póki co, do przeczytania!




317 wyświetlenia1 komentarz