Znowu Saksonia Szwajcarska? Czy to miejsce sie w ogóle nudzi?

Aktualizacja: maj 29

Nie tak dawno temu wybrałem się z moim przyjacielem Adamem do Wrocławia i Saksonii Szwajcarskiej. Adam nie robi zdjęć, więc ma nieco inne podejście do takich wycieczek. Dla mnie jednak leży tam nadal potencjał związany z pandemią (chodzi o pozytywny jej oddźwięk). Brak ludzi, żywa natura, park niemal na wyłączność.



most w skałach
Ten most wśród skał to konieczny przystanek1!


Więc po Lesie Duchów i Parku Narodowym w Jasmund szybka decyzja z drugim fotografem Patrikiem Heliosz - 'Jedziemy!'. No i pojechaliśmy. Najpierw oczywiście do Wrocławia, gdzie przenocowaliśmy u naszych serdecznych znajomych (pozdrówki!!). Po noclegu, bez ambitnego planu dotarcia na wschód słońca i dodatkowego wejścia na tamtejsze wzniesienia... ruszyliśmy naszym małym, wolniutkim autem. Trzy godziny później wylądowaliśmy w Bad Schaundau (czyt. BAD SZANDAŁ) i odwieczny dylemat - najpierw pizza czy najpierw pizza. Stanęło jednak na odwiedzinach Bastei Bridge, który choć wygląda niesamowicie, to przechadzające się tamtędy tłumy potrafią nieomal 'zabić' w człowieku to piękno. Ale takie to czasy dostępności, więc jakie było nasze zdziwienie, gdy most okazał się niemal pusty. W środku dnia! Uwierzcie mi na słowo, byłem tam cztery razy i nigdy nie napotkaliśmy takiej sytuacji.


Baastei
Bastei Bridge .- pusty, to sie nie zdarza!

Oczywiście można się cieszyć, a można i smucić - bo to wynik trwającej pandemii. Z jednej strony natura odżywa, ma swoją chwilę, a z drugiej gdy pomyśleć o ludziach, którzy ograniczyli do minimum swój kontakt z przyrodą... można się zdołować.



Zachód słoca
Zachód słońca w Szwajcarskiej Saksonii


Następnym przystankiem był oczywiście pobliski Park Narodowy Saksonii Szwajcarskiej. Miejsce to, poprzecinane skalnymi występami i leśnymi duktami, ciągnie się aż po stronę czeską. Tam także nie brakuje atrakcji, ale o tym w innym wpisie. Tutaj mogę wam jedynie zdradzić, że znajdziecie tam bardzo urokliwe miejsca.. może nawet bardziej cudne niż te po stronie niemieckiej. Ale spokojnie.... już mamy w planach pobyt po tamtej stronie parku narodowego! :D



reka drzwo
Poczuj energię drzewa


Naszym celem tego krótkiego wypadu był zachód słońca z widokiem na Schrammsteine (czyt. SZRAMSZTEJNSZTEJN). I słowa dotrzymaliśmy - dotarliśmy i rozsiadając się wygodnie na głazach punktów widokowych, cierpliwie czekaliśmy na co raz bardziej miękkie słońce. Gdy zachodzące promienie zaczęły swój spektakl, my chwyciliśmy za aparaty i... zniknęliśmy. Dosłownie! Wiecie sami jakie to uczucie. Nadchodzi światło, bierzmy się do roboty! Tego nie da się pomylić z niczym innym.



zachod slonca w saksonii
Patrik Heliosz łapiący zachoód

Po wszystkim pozostało nam zejście, które ku parkingowi zajmuje 30 minut, a także dwu i półgodzinna podróż powrotna do Wrocławia. Ten rejon Niemiec nie znudzi mi się chyba nigdy... tym bardziej, że aby dobrze go eksplorować, potrzeba więcej niż ten jeden dzień. I tydzień może być zbyt krótki. Niestety, to jeszcze nie ten czas, ale z każdym kolejnym dniem zbliżamy się do upragnionych podróż, gdzie zegarek 'nie pali' na ręce przypominając o harmonogramie.



natura zachód słońca
Patrik kontempluje naturę


Poniżej znajdziecie jeszcze galerie zdjęć, z wyprawy. Większość z nich została obrobiona moimi presetami, które znajdziecie tutaj -> klik . Zachęcam was też do zapisania do mojego newslettera -> klik . Enjoy!





67 wyświetlenia0 komentarz